lutego 06, 2018

DIY mojego męża z moimi instrukcjami

Jak to niektórzy mawiają... nie ma ze mną lekko;p ale nie ma też nudno... 

Ciekawa jestem co powie jak kiedyś natknie się na tego posta...
MÓJ MĄŻ... są takie rzeczy, na które mam pomysł, ale nie bardzo potrafię sama je wykonać... wtedy przychodzi czas na mojego męża...


Najpierw KARETA... ubzdurałam sobie, że nasz tort ślubny nie będzie wyjątkowy, jakby nie wiadomo jaki piękny kształt przybrał, dopóki nie wyjedzie na czymś pięknym... i postanowiłam, że będzie do kareta:D... 
Jak ją zrobiliśmy? Blat znaleźliśmy u znajomego stolarza, po czym Romek go samodzielnie malował sprayem. Dół to pospawana metalowa konstrukcja, na której zostały zamontowane drewniane koła, które również samodzielnie malowaliśmy, a zostały w surowym stanie zakupione na Allegro, by nie było widać tej całej niekoniecznie ładnej obudowy, również na Allegro zakupiłam gotowy materiał który na rzepie został przymocowany na ramie karety, łatwo można go ściągnąć i wyprać lub wymienić na inny kolor. Góra to wygięte metalowe pałąki wokół których zostały owinięte lampki LED, które były na baterie oraz tiul ozdabiający całość...

Jak mój mąż przeczyta opis to najpierw mnie wyśmieje za brak profesjonalizmu w opisie budowy karety;p ale to nic.. niestety nie potrafię dokopać się z 2013 roku do zdjęć które były robione w trakcie "wytwarzania" naszego arcydzieła, ale jeśli tylko znajdą się zainteresowani tematem, to zrobię wszystko by je odnaleźć.

Kolejną moją zachcianką był STOLIK. Stolik z nietypowego pnia, w tym przypadku udało mi się znaleźć pień z otworem, po jego wysuszeniu - w naszym przypadku 1,5 roku  przeleżakował w szopie.


Wykonanie? Bardzo proste, to tylko uspawany stelaż z trzema drucianymi nogami. A pień przelakierowany, by zachował swoją barwę i trwałość.


Ostatnią rzeczą, którą Wam na szybko dziś chcę przedstawić to LAMPA z bębna od pralki.
Niewiele wiem jak ją zrobił, tym razem był to jego pomysł i całkowicie samodzielna jego realizacja. Wiem tylko, że najpierw pralka nawaliła;p... potem wyczyścił bęben, a następnie rozciął go na pół.


Szyba została na wymiar zamówiona u szklarza. 


A sama lampa ma dwa rodzaje oświetlenia, barwę ciepłą dająca dużo światła, i barwę zimną - LEDOwe skromne nocne oświetlenie, które rozchodzi się przez dziurki bębna po całym suficie.


To Tyle!... Jak ktoś zapragnie otrzymać jakieś szczegóły piszcie komentarze, a na pewno je zdobędę dla Was. 
Wkrótce pojawi się kolejna dawka naszego DIY.

Copyright © 2016 NIE^NUDNA , Blogger