stycznia 10, 2018

EGIPT


Nasza podróż do EGIPTU odbyła się już prawie 7 lat temu... lecz nadal wspominam ją z sentymentem...mimo tego, iż byliśmy tam świeżo po rewolucji, co w Kairze dało się odczuć widując spalone budynki, żołnierzy na ulicach, oraz ogólny chaos, brud i zamęt w mieście.


... pomysł nie był spontaniczny.. a dokładnie przeze mnie zaplanowany... polecieliśmy pierwszy raz w życiu samolotem do Sharm El Sheikh.


Dotarliśmy do *** hotelu... z którego byliśmy bardzo zadowoleni.
Klimatyzacja działała - aż do momentu gdy jej nie popsułam, ale szybko naprawili, widoki bardzo ładne, do najbliższej plaży ok 200 m, ale bez dzieci to nie był żaden problem, teraz już bym się nad tym zastanowiła, przy hotelu 2 baseny oraz ciągłe słodkie przekąski i kolorowe drinki.



W sumie to w hotelu nie spędziliśmy wiele czasu, bo postanowiliśmy jak najwięcej zwiedzić.
Odwiedziliśmy w tym czasie 4 plaże Sharm El Sheikh, płaskie, piaszczyste, kamieniste i strome, z rafami koralowymi i bez, z leżakami bardziej i mniej luksusowymi, większość była darmowa.





Bazarów i jarmarków nie brakuje w Sharm El Sheikh, przepiękne, kolorowe, tętniące życiem, ale tylko nocą.... podczas jednego dziennego spaceru mieliśmy wrażenie, że miasto wymarło.











Na jednej z plaż skorzystaliśmy z atrakcji jakim były przejażdżka na oponie za motorówką oraz lot spadochronem również za motorówką. Wrażenia warte swojej ceny.





Wyruszyliśmy również do KAIRU, gdzie bliskość Piramid od miasta zrobiła na nas negatywne wrażenie.. całe życie żyłam w przekonaniu, że piramidy i sfinks znajdują się na pustyni, a nie na obrzeżach miasta.





Kair po rewolucji nie prezentował się pięknie, ale warto było go odwiedzić, chociażby ze względu na muzeum narodowe czy przejażdżkę po Nilu.





Poza tym odwiedziliśmy przepiękne rafy koralowe, gdzie po raz pierwszy zanurkowaliśmy i gdzie moja upartość i walka z ciśnieniem pod wodą utwierdziły mnie w przekonaniu, że nigdy się nie mam poddawać, bo gdybym się poddała ominąłby mnie jeden z najpiękniejszych widoków w życiu.



O Egipcie można by pisać i pisać, ale jako że to mój pierwszy wpis PODRÓŻNICZY nie chciałabym przynudzać, może jeszcze zagłębię się w jego szczegóły, a tymczasem interesuje mnie jak Sharm el Sheikh lub Kair wyglądają teraz, po 7 latach od naszych pierwszych i narazie ostatnich odwiedzin tego państwa. Piszcie w komentarzach!






Copyright © 2016 NIE^NUDNA , Blogger